Kategorie: Wszystkie | Hermeneutycznie | Impresje
RSS
czwartek, 15 lipca 2010

nie wszystko się udało osiągnąć ciężką pracą.

 

widocznie tak miało być

 

 

życie serwuje niespodzianki smakujące cytryną i cukrem.

 

 

niedziela, 20 czerwca 2010

winnam być dumna z siebie, czy jakoś tak.

 

najgorsze, że najważniejsze egzaminy przede mną, a mi się zwyczajnie kurwa nie chce do nich podchodzić. wszystko, co robiłam do tej pory jest nieważne.

 

 

 

ale i tak zawsze będzie jakoś.

 

jakiś poranek, południe, popołudnie, wieczór i noc. czas skrócić spanie do 7h.


zapomniałam już jak wygląda poznański rynek.

 

wtorek, 08 czerwca 2010

nie wszystko poszło po mojej myśli, ale źle nie jest.

 

w następny piątek kolejna obrona. tym razem na podyplomówce.

 

zapomniałam już jak to jest odpoczywać, nie myśląc o tym, że powinnam jeszcze coś zrobić/napisać/pouczyć się

 

 

sobota, 29 maja 2010

do połowy lipca zapieprz

 

będę myślała o tym później

 

odpoczywała o ile jeszcze to potrafię

 

naprawdę nie dzieje się nic godnego uwagi

nie czuję nic prócz obowiązków

 

jestem jak automat

środa, 28 kwietnia 2010

ciekawe ilu ludziom się zdarzyłam jako ważna dla nich osoba.

chyba właśnie to winno być na końcu ważne.

 

 

od kilku dni mam wrażenie jakby ktoś położył mi na piersi betonowy bloczek. nie mam jak go zrzucić.

nie ma komu mi pomóc go zdjąć, ludzie zawodzą w najbardziej kryzysowych momentach, jak są pierdoły to są ludzie, jak są

wtorek, 27 kwietnia 2010

Przeczytałam u Inki o tym, że można patrzeć na sytuacje przez pryzmat niewłaściwych emocji, potem człowiek podejmuje nie te decyzje co trzeba, (trzeba?), robi coś, nie robi czegoś, coś go boli, uwiera, albo przeciwnie raduje, emocjonuje.

 

"jak się spojrzy przez pryzmat niewłaściwych emocji" - pięknie, to ja już wiem, co robię nie tak.

 

o buddo! przecież ja całe życie na tym jadę, to mój koks jest.

 

ostatnio ludzie śmieją się z moich zlepków słownych, jakiś określeń, jestem zabawna, kilka osób mi to mówiło, ale to jest dziwne uczucie.

 

wracam do równoważników zdań, albo niekoniecznie równoważników. wracam do krótkich. tak.

 

jak to było: piszę do Ciebie w pięciu słowach. albo:

sprawa jest tego rodzaju

 

-męskiego?

-żeńskiego?

 

-nic z tych rzeczy. nijakiego.

 

 

znów podoba mi się jakiś aktor, do tego stopnia, że jestem w stanie poświęcić mu kilka minut życia na sprawdzenie jego wzrostu, daty urodzenia oraz wyobrażenie sobie go na sobie. na gotowanie i pieluchy nie mam czasu, bo kursor od pliku z magisterką zaczyna syczeć.

 

 

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

zauroczyłam się.

 

lubię to uczucie. jestem wtedy trochę głupsza i bardziej naiwna, nie jestem taka sześćdziesięcioletnia

 

tyle pracy mam, pisanie mgr, projekt, nauka, konferencja, masa rzeczy, jestem lekko tym podenerwowana.

 

mam ochotę się tulić.

nie ma mnie kto tulić, tzn. jest, ale nie tak jak bym chciała. bym chciała metafizycznie, aksamitnie.

 

i jak zawsze okazuje się, że należy mieć na uwadze to: respice finem, pamiętajmy o końcu, pamiętajmy o tym, że ten koniec będzie, nie odczarujemy go.

środa, 07 kwietnia 2010

no nie chce mi się nic. nie chce.

 

być może jeszcze uda się powrócić do siebie.

 

mam wszystko

prócz money.

 

wiosna radości nie czyni, nie tym razem.

 

 

 

czwartek, 25 marca 2010

coś wiosennie jest, ale tak nie do końca, bo zmiany są.

 

i rozstania i powroty

nowości

 

gości

 

robię to co robię

uśmiecham się do różnych twarzy wącham różne swetry

 

najbardziej jednak pływam.

piątek, 12 marca 2010

cały tydzień zdrowego zapieprzania.

 

od rana pisanie

 

dobrze, że ta klawiatura wydaje miękki plask zamiast potężnego i nieprzyjemnego huku, bo od wstukiwania tysięcy znaków moja głowa i uszy pewnie odleciałyby sobie zapomniwszy wziąć mnie ze sobą.

 

weekend pracowity także

ruszyły moje naukowe propozycje i mają szansę ujrzeć światło dzienne.

 

chyba dobrze.

 

ciekawa jestem co będę robiła w sierpniu. czy to będzie dobry sierpień czy to będzie smutny sierpień. po co to wszystko.

 

a już wiem

 

wszak

'dźwiga się ze wszystkimi losy świata" (M. Dąbrowska)

 

Szkoda tylko, że tak mało osób sobie to uświadamia, że niby wiele od nas zależy, ale tak naprawdę...cóż...

 

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14