Kategorie: Wszystkie | Hermeneutycznie | Impresje
RSS
niedziela, 19 lipca 2009

skończyło się to to.

 

Jakby nie było innej możliwości, tylko ta wydeptana przez te wszystkie fazy społeczeństw. że niby to co teraz to jest szczyt na jaki nas stać. a mnie się zdaje, że najdobitniej teraz widać jak to się wszystko nie trzyma i chwieje na boki jak jakiś stary pijak. że to wszystko złudne jest, trzeba podtrzymywać epoche husserlowskie. najgorsze że ja sama wdrożona w to jestem i też jak ten koń pcham i pcham bez sensu.

 

nie podoba mi się to. wybitnie.

 

no, źle się dzieje u mnie, przejdzie mi.

sobota, 18 lipca 2009

stół : wielki, piękna wiśnia, rosła sobie zapewne w odległych krajach, ktoś ją ściął i trafiła tutaj. przy tym stole będą jadać najpierw samotne japiszony, single, albo LAT-owcy (związek typu living apart together), albo KIDULTS-y, następnie rodziny 2+1, może nawet 2+3 (poszerzona rodzina skontruowana ze wspólnym dzieckiem). na tym stole będzie dużo seksu, cała ta wymiana płynów, może nawet jakieś pazkocie zostawią na nim ślad. na koniec ktoś w szale agresji za zdradę porabie go i spali. zostanie tylko lekka pogarda dla samego siebie po całym tym niewymownym fucking without commitment.

 

" w myślach tarzam się po Twojej podłodze".

jeszcze nigdy samotny szampan nie smakował tak dobrze.

 

stołowość stołu, krzesłowość krzesła = ta idealna jest tylko u Platona, w świecie idei.

a ja zakochana znów na nowo. dobrze, że nie jest wiosna, umówiłam się, że nie zakochuję się tej wiosny. smakuje mi to. wzajemnie. dziękuję.

a jednak miłość jest. tak.

 

 

 

 

 

 

wtorek, 14 lipca 2009

już zanim zaczniemy rozmowę

słowa nie zostaną wypowiedziane

nie są przyobleczone w kształt


nie nazwane


a ty jeszcze nie wiesz i otwierasz usta oczy wyciągasz dłoń i widzę

że chcesz zamknąć to w tych śmiesznych ramach

ciągle myślisz że jestem w miejscu gdzie mnie zostawiłeś


tego miejsca już dawno nie ma

wszystkie słowa zostały zepchnięte z piedestału


a ciało wciąż czasami mądrzejsze od słów

wygina się w snach w łuk


te moje słowa przestały już oddychać

 

 

 

 

 

 

 

wszystko przeszło obok, jeden egzamin z głowy, najlepsze co mam z tego, to relacja Mistrz- Uczeń, mnóstwo inspiracji, na nowo wiem, co to szacunek i podziw.

 

o i okazało się, że miękkie wizje humanistyczne są dziś rozpaczliwie potrzebne. i że każda relacja ma wbudowany strukturalnie czasookres trwania. zgadzają się z tym sami profesorowie, pełniący Ci dziś rolę tłumaczy. wszak ktoś nam musi wytłumaczyć świat.

 

 

sobota, 11 lipca 2009

jakoś tak się ostatnio porobiło, że płaczemy. Nie jest to płacz planowany, wywołany jakimś dramatem, to jest ten płacz, co to przychodzi między jednym łykiem kawy a drugim, między schylaniem się po buta, a otwieraniem drzwi.

 

nie wiem już

 

 

ten dramatyzm doprowadza mnie samą na skraj przepaści.

środa, 08 lipca 2009

jestem permanentnie zestresowana. zajmuję się obecnie chaosem i imponderabiliami: nieładem, przestrzenią niezrealizowanych możliwości, projektem niedokończonym, nieautentycznym MY, dereguacją......etc.

pobyt w domu jak przelotny nierealny sen, morze, którym nie dane mi było się zbytnio nasycić.

 

niech to wszystko będzie już za mną, I połowa, najważniejsza 14 lipca. Potem już chyba z górki.

 

Później się zobaczy, czy będę on the road, czy raczej road to będzie moja sześciopasmówka.


ręce pełne słów rozbijają się o ściany.