Kategorie: Wszystkie | Hermeneutycznie | Impresje
RSS
wtorek, 31 marca 2009

Przytłoczona obowiązkami, które rozrastają się w postępie geometrycznym próbuję łapczywie przeżywać wiosnę.

Noszę coraz mniej warstw ubrań, zakładam coraz lżejsze płaszcze, buty, pończochy. Tylko torebka swoim ciężarem przypomina o planowanych zadaniach.

 

Czyli będzie tak, że każde chwile z innym będą tymi wyrwanymi czasowi, będę je mogła smakować jak landrynki, które pożerałam wraz z innymi jadąc te 600km w obie strony obok tych wszystkich jezior, nad którymi mgła łagodnie falując i opadając tworzyła magiczny woal. Zatęskniłam za 'czasami namiotów' do dziś zdarza mi się na głos wypowiedzieć słowo - klucz "pachnie namiotami" - niegdyś stanowiące przyczynek do wyruszenia. Podróże. Uwielbiam podróże. Umiem się spakować w 10 minut i przebierając niesfornie nogami oczekiwań na resztę kompanii.

 

Można było w jedną stronę nadawać bez ustanku, a w drodze powrotnej pomilczeć i w godzinę przemyśleć cały ostatni rok życia. Wnioski? Wnioski są zakryte. Co nie jest zakryte jest prozaiczne.

 

Niektóre rzeczy dzieją się same, juz nie chcę być demiurgiem, który wciąż potyka się o własne nogi. Dajmy czasowi czas.  Czekam już w pewnym oddaleniu. Nie jak niegdyś w nieutuleniu brodząc i szwankując.

Przycinam się niekiedy do świata, żeby mieć lepszy wgląd w te ludzkie sprawy, jednakże pamięć o przemijaniu pozostaje niezmienna. Przestałam sobie zmyślać człowieka. Bawić się w aporie.

piątek, 27 marca 2009

Jadę do domu, co prawda na dosłownie kilkadziesiąt godzin, ale właśnie taki pobyt może mi dać jak najwięcej, bo będę się starała wycisnąć każdą minutę z bliskimi jak cytrynę.

 

W moim miasteczku jest tak jak u Waglewskiego w utworze "Klucz" : w oknach tylko dobra myśl.

 

Nie szkodzi, że miało być słońce i wiosna w pełni, a zamiast tego "nawołuje płaczliwie wiosna". Nic nie szkodzi. 

 

Miałam dziwny sen, dużo pająków kolorowych, których się nie bałam, jakiś dywan, ładne mieszkanie, dwóch dobrych mężczyzn i matka jednego mówi mi, że wie, że piszę do niego listy. I dała mi swoją srebrną obrączkę, tak na chwilę do ponoszenia, niewiadomopoco. 

 

 

piątek, 20 marca 2009
Zatem wszystko jest iluminacją J.S.Foer, taki młody, taka niewspółczesna wrażliwość. No i jest po filozofii.Kolega po fachu.
 
 "Oboje chyba musieliśmy być potajemnie zakochani w słowach. I oboje musieliście być potajemnie zakochani w sobie nawzajem".
 
i to:
 
 "Nie jestem spragniona szczęścia, umiem żyć tylko kiedy jestem melancholijna".
 
 łapię tylko momenty świata, te pokawałkowane fragmenty, zlepiam w rękach i wypuszczam na świat. Należy zdjąć z siebie brzemię wrażeń, głębokiego zapadania się i zatapiania w powierzchniowych doznaniach. Dojrzewam. Powoli. Ale jednak.
 
Wyzwalam się z bycia frenetycznością.
 
poniedziałek, 16 marca 2009

Dać odejść.

Albo odejść samemu.

 

Z tym miałam największy problem. 

NostalHia - przez te wszystkie pola, niczym Che w "Diaros de motocicleta". I zanurzanie się w slipstreamie.

 

 

niedziela, 08 marca 2009

pierwsze nieśmiałe promienie słońca zwiastujące wiosnę prowadzą mnie od porannej euforii do wieczornego osuwania się w malignę.

 

remember when you loved me. (green grass tom waits)
you never be free of me

 [...]

and if the sky falls mark my words

 

o i nawet deszcz pada,  szum przejeżdzających samochodów robi się zdecydowanie inny. szusowanie. nie wiem dlaczego, ale kojarzy mi się z platońskim żeglowaniem.

 

dobry człowiek mi mówi, że nie chce wracać do pisania wierszy.

byłam w teatrze, po dość długiej jak dla mnie przerwie znów poczułam się jak u siebie, patrzyłam prosto w oczy aktorom, biłam brawo rytmicznie wraz ze swym tętnem. uśmiechałam się wspak. obserwowałam przed spektaklem zza szklanych drzwi przechadzającego się ulubionego aktora, chodziłł w tę i z powrotem powtarzając tekst. a kilkanaście minut później pocił się, skakał, mówił trzema głosami i zabijał.