Kategorie: Wszystkie | Hermeneutycznie | Impresje
RSS
wtorek, 29 grudnia 2009

to był dobry rok.

zrobiłam to, co zaplanowałam tj. studia, drugie studia, trzecie studia....nie do końca moje, ale przyda się to wszystko, jak nie wypali ten nadchodzący rok.

 

nie spodziewałam się tylko tego, że będę miała tak mało czasu dla siebie w tym roku, ale to dobre jest, mniej czasu na nostalgię i myślenie.

przeprowadzki się nie spodziewałam, to chyba najsmutniejsze wydarzenie, kochałam te moje Winiary, tę atmosferę i ludzi, ale dobre jest, że ludzie są nadal, w innym miejscu.

 

zamknęłam pewne rzeczy i relacje, dobrze mi z tym. koniec szarpania. przyszło nowe.

 

mam nowy fotel i stolik, kilkanaście ważnych książek, i hermeneutykę, której poświęcam dużo czasu

 

mam swoich ludzi

 

z wzajemnością

jak myślę

 

mam mnóstwo wspomnień, niekoniecznie z ubiegłorocznego sylwestra, który i tak skończył się w najbezpieczniejszej przystani.

 

zwiedziłam dwie europejskie stolice, tego nie planowałam, wyszło spontanicznie i pięknie

 

a i widziałam wreszcie Rynek we Wrocławiu, jestem sama zaskoczona, że tyle tego było.

mam nadzieję, że w tym nowym roku nie będzie gorzej, że podołam, cokolwiek się stanie, podołam i zaakceptuję te zdarzenia. bo coś na pewno się zdarzy, i nie wiem czy chciałabym już wiedzieć, za rok pewnie będę pisała to samo, to wszystko jest przecież przyobleczone w czas. being and time, nothing else.

 

 

sobota, 12 grudnia 2009

Rynek we Wrocławiu jest piękny i bardzo przestrzenny, nie sposób zabić się na tym bruku, tak jak w Poznaniu, zwłaszcza latem, jak stoją ogródki piwne, które zabierają każdą wolną przestrzeń, i trzeba przedzierać się przez te wszystkie chmary stolików. Obok Rynku jest taki jakby mniejszy rynek, ale nie zdążyłam tam pójść, wypiłam tylko kawę siedząc przy oknie kawiarni i mając widok na ratusz. Referat udany, podobno "wyprałam ludziom mózgi" swoją hermeneutyką i Heideggerem, po czym musiałam się zwinąć, gorączka uniemożliwiła mi bycie na imprezie pokonferencyjnej. teraz zdycham sobie, leżąc i czytając "Wyspę zapomnienia", a także inne ważne książki.

 

czuje jak powoli zbliżają się święta, i myślę o tym pierwszym rozdziale, który muszę do końca grudnia popełnić.

środa, 09 grudnia 2009

2 dni przed terminem konferencji zwala mnie choroba, ale ja się jej nie daję, nie po to tyle pracowałam nad referatem i artykułem, żeby dać się położyć. chorowanie jest okropne, czuje się wtedy taką dojmującą samotność, wszystko zamienia się w ten niepotrzebny dramatyzm, konieczność leżenia, dla wielu mogąca być jedynym odpoczynkiem od intensywnej pracy, zamienia się w coś przykrego.

 

ani to spać ani to wstać.

 

czytam zaległą prasę, dzisiaj nowa Polityka, mam już Zwierciadło i Panią.

 

wszędzie bzdury o świętach, zapomniałam, że pewnego bezsłonecznego dnia przestałam czuć magię świąt. zostały mi tylko mandarynki.

wtorek, 01 grudnia 2009

Panie Heidegger, dlaczego troska jest naistotniejszym elemenem struktury bycia ludzkiego bytu?

"bowiem tylko w zatroskaniu, Dasein wychodzi naprzeciw bytom napotkanym w świecie, wychodzi poza siebie, wyprzedza swe własne bycie, dostrzegając perspektywę ostateczną, jaką jest śmierć".

 

zatem z racji braku miłości w ponowoczesności, "śpieszmy się troszczyć o ludzi, tak szybko odchodzą'?