Kategorie: Wszystkie | Hermeneutycznie | Impresje
RSS
niedziela, 28 lutego 2010

trzymam się prosto jak struna, podczas gdy inni raczą mnie swoim koktajlem.

 

świadomość, nawet w najczarniejszych scenariuszach, w różnorodnych porach dnia i nocy

 

jeszcze intuicja

 

to już jest we mnie, nierozerwalnie połączone, jestem tym i dumna jestem że mam to w sobie.

 

proszę państwa mały mały dramat.

 

ale narazie psst!

kurtyna.

 

Oh it seemed forever stopped today
All the lonely hearts in London
Caught a plane and flew away
And all the best women are married
All the handsome men are gay
You feel deprived

 

Yeah are you questioning your size?
Is there a tumour in your humour,
Are there bags under your eyes?
Do you leave dents where you sit,
Are you getting on a bit?
Will you survive
You must survive

When there's no love in town
This new century keeps bringing you down
All the places you have been
Trying to find a love supreme
A love supreme

Oh what are you really looking for?
Another partner in your life to
abuse and to adore?
Is it lovey dovey stuff,
Do you need a bit of rough?
Get on your knees

Yeah turn down the love songs that you hear
'Cause you can't avoid the sentiment
That echoes in your ear
Saying love will stop the pain
Saying love will kill the fear
Do you believe
You must believe
When there's no love in town
This new century keeps bringing you down
All the places you have been
Trying to find a love supreme
A love supreme

I spy with my little eye
Something beginning with (ah)
Got my back up
And now she's screaming
So I've got to turn the track up
Sit back and watch the royalties stack up
I know this girl she likes to switch teams
And I'm a fiend but I'm living for a love supreme

When there's no love in town
This new century keeps bringing you down
All the places you have been
Trying to find a love supreme
A love supreme

Come and live a love supreme
Don't let it get you down
Everybody lives for love

Come and live a love supreme
Don't let it get you down
Everybody lives for love

 

poniedziałek, 22 lutego 2010

I know what I want to do. I know.

 

od dzisiaj lubię poniedziałki. pijąc poranną kawę (poranną o 9 w moim mniemaniu), myślałam, że doskonale rozumiem tę ilość poniedziałkowych zawałów, które dotykają ludzi na  całym świecie.

a teraz patrzę na błękitne niebo, trawa już się pokazała po stopionym śniegu, w kubku paruje malinowa herbata, obok leży książka bez hermeneutyki w tytule, a mój promotor mnie przeprasza za swoją ostatnią nieobecność i zaprasza na kolejne spotkanie.

 

 

oczywiście te drobne przyjemności nie stanowią jeszcze całości mojego dzisiejszego samopoczucia. dodałabym do niego dwa ważne telefony oraz tajemnicę, którą noszę w sobie od tak dawna. tajemnicę, która przestaje mnie interesować z dnia na dzień i przeradza się w bardzo dobre uśmiechy do samej siebie.

 

śmieniki wywieźli, jak dobrze patrzeć na puste pojemniki, które znów zapełnią się stosem niepotrzebnych rzeczy, opakowań po produktach, które być może zostały zjedzone w miłej atmosferze i z namaszczeniem oraz oczekiwaniem.

 

 

środa, 17 lutego 2010

całą podróż w tę i z powrotem sponsorowało turn it again, rhcp.

 

tekst okazał się być blisko ze mną związany:

 

Sometimes when
I'm lying there all alone
I think of every little nothing
That we could own
To overthrow all of you
Who have overgrown

 

a teraz czas na miłe spotkania z bardzo ważnymi osobami. Ludzie są dobrzy, bo zło nie istnieje naprawdę.

wtorek, 09 lutego 2010

Czas samoświadomości i świadomości wszystkiego, co Cię otacza.

 

zatem

 

to chłeptanie życia, tak gorączkowe, to jest ślepa uliczka

 

'nie wierzę w przemianę wody w wino, nie wierzę w grzechów odpuszczenie" (T. Różewicz)

 

zatem pozostaje nam samotnie odejść we własne nic.

 

"Nowy człowiek

to ten tam

tak to ta

rura kanalizacyjna

przepuszcza przez siebie

wszystko" (T. Różewicz)

 

 

sobota, 06 lutego 2010

jestem ostatnio jakaś pourywana, postrzępiona wręcz. Biore się za jedno, nie kończę, robię natychmiastowo drugie, nie kończę, albo nawet jak się uda osiągnąć cel to i tak nie ma przy tym krzty satysfakcji. Uczę się na swój najprawdopodobniej ostatni egzamin w sesji w życiu, nic nie czując przy tym, nie chce mi się już uczyć, podkreślać, zakreślać, nie wiem ile w życiu zdałam egzaminów, a te najważniejsze pewnie i tak dopiero przede mną. o ile przeżyje.

 

jestem jak rozstrojona gitara, trzeba mnie poprzykręcać, ponaciągać struny, sprawdzić progi, ustawić menzurę... słowem: potrzebuję dobrego lutnika!

 

 

zima nie odpuszcza, mam dosyć cholernego, brudnoszarego zalegającego śniegu i soli zżerającej skórę na moich butach.

 

idę czytać Arystotelesa. myślę sobie, że wszyscy ludzie powinni od czasu do czasu poczytać Arystotelesa.