Kategorie: Wszystkie | Hermeneutycznie | Impresje
RSS
piątek, 27 lutego 2009

Z mojego okna widzę szpital. Pali się tam wiecznie światło, jak u Amerykanów, co to cierpią na obsesję włączonego światła. Nie gaszą go w nocy - są nawet motele, które mają zapomniane pokoje, do których brak już kluczy, a światło pali się w nich nadal. I telewizor jest włączony. Ludzie tak bardzo boją się ciemności, która wydobywa na powierzchnię sprawy tak śliskie jak szybka posmarowana lawendową oliwką.

Myślę sobie, że w każdym okienku leży człowiek, interesują mnie ich historie, co im dolega, jak się tam znaleźli i czy czują się bardzo samotni w czasie gdy obok ich łóżka pojawia się kolejny visitor, tyle że nie do niego. Jak już się tak napatrzę i porozmyślam to przechodzę do światełek w wieżowcu znajdującym się nieco dalej : całe rodziny zanurzone w codziennych zmaganiach z pralkami, lodówkami, strzepywaniem okruchów ze stołu, porannym parzeniem kawy, kłótniami i wyprowadzkami. Później wprowadzają się innni i powtarzają te same rytuały podtrzymujące nasze naturalne nastawienie do rzeczywistości obwarowane intersubiektywnością.

 

 

niedziela, 22 lutego 2009

"Szekspir zapładniał Europę
natrząsał się dobrodusznie
trzymał nas na dłoni
zostawił na piasku"

Mimo przerabiania oczywistości pozorów, wielości sytuacji i zdarzeń, człowiek dalej brnie w te, które choć na chwilę pozwolą mu poczuć się kimś, poczuć przyjemność z bycia, a nie tylko powtarzalność codziennych standardowych procedur. Toteż dorabia on sobie wytłumaczenie dla swych lekkomyślnych zachowań, usprawiedliwiając się świadomością pojedynczości swej istotowości. Czasem pod wpyłwem implusu robiąc rzecz pozornie zakamuflowaną wydobywa on na wierzch prawie-całość swych zamiarów i aspiracji wobec Innego co doprowadza do odsłonięcia 'tajemnicy', zerwania zasłony, która była jedynym magnesem ku niemu. Człowiek karmi się dobrze zakrytą prawdą. A jak wiadomo - prawda to przeżytek, i musimy uciekać w tę naszą ludyczność, w całe te rozpasanie, dochodzić do kresu nocy.

wszystkie te słowa
nie dopływają już do mnie
nie stanowię kresu ich podróży



sobota, 14 lutego 2009

Tak się dziwnie wraca nad ranem nocym do domu, prawie zawsze jest tak samo : lekko otępiale, a jednak soczyście, lekko zadowolona i lekko smutna. Mija się tę starą ulicę, co to się zna na niej każdą wyrwę i każdy neon mówi 'minęło'.

Trochę się nazbierało tych reminenscencji.

Im więcej wiem, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że ciężko mi współgrać ze światem.

 

 

Llegando bailadores Comay por los caminas atascados.

sobota, 07 lutego 2009

Cudownie byłoby być nieustannie on the road, niczym Kerouac, niczym socjolog, filozof Baudrillard, szkoda że oboje nie żyją. Cynicznie, sarkastycznie, taki nastrój mnie dopadł. Samotne sączenie piwa, samotne papierosy i wgapianie się w monitor. Życie towarzyskie zamarło na czas sesji, a ja wieczory mam wolne.

Heidegger i Gadamer dopada mnie za dnia, przypomniając o Scheleiermachowskim wczuciu.

 

Rzucona w świat przez dasein błąkam się w poszukiwaniu bycia bytu. A gdzież są niegdysiejsze śniegi?

 

Byt świadomy to kwitensencja marności. Jako istoty zrodzone w akcie niesubordynacji, odmowy, kiepsko jesteśmy przygotowani do obojętności. Wszak nie ma potrzeby w ściekach szukać recept na mądrość.
I dopóki człowiek nie wyzwoli się z wiedzy metafizycznie powierzchownej, dopóty będzie trwał w owej namiastce istnienia, w którym brak mu stabilnego oparcia, w którym wszystko stoi na ruchom gruncie. Człowiek, dzieło wirtuoza porażki, niewątpliwie został spartaczony - ale spartaczony po mistrzowsku. Tyle Cioran. Zasmuca czy nie zasmuca?

Już wiem jak to działa, pozostaje mi założyć się z sobą samą, że dam się wciągnąć ponownie za jakiś czas w tę samą kabałę.

czwartek, 05 lutego 2009

Uciekanie jawiło się dla Levinasa jako radykalne potępienie filozofii bycia przez współczesność. W całym doświadczeniu bycia liczy się zatem nie odrycie nowego charakteru naszej egzystencji, ale sam fakt tejże, sama nieusuwalność naszej obecności. Jesteśmy zatem wtłoczeni niejako w bycie. "Jesteśmy uwikłani".

 

Potrzeby nie tylko odradzają się - ich zaspokojenie pociąga za sobą rozczarowanie. Potrzeba chyba lepiej wiec wyraża obecność naszego bycia aniżeli jego niedostatek. Z potrzebami wiąże się przyjemność - Levinas miał rację pisząc : "Poprzez przyjemność chwila się rozczłonkowuje, hedonizm Arystypa wydaje się chimeryczny dlatego, że zakłada, że poprzez przyjemność opanowujemy niepodzielne teraz. Chwila odzyskuje siebie dopiero w momencie, kiedy załamuje się przyjemność, po tym najwyższym punkcie, w którym byt uwierzył w całkowitą ekstazę, a co tymczasem oznacza totalne rozczarowanie i wstyd, płynące z własnego istnienia".

 

Zatem uciekam.