Kategorie: Wszystkie | Hermeneutycznie | Impresje
RSS
niedziela, 23 stycznia 2011

energii

chcę

potrzebuję

energii życiowej

 

więcej i więcej

 

chcę kopa w wiosnę

 

tymczasem mijają mnie niedziele, których nie nawidzę odkąd skończyłam 9 lat.

 

są takie dni kiedy wszystko co ważne widzisz jasno. Wiesz co zrobić z tymi wszystkimi dotąd kotłującymi się uczuciami, myślami, stanami świadomości. I mimo tej wszechogarniającej jasności nie robisz nic. Pijesz. Jesz. Sprzątasz. Stuporze trwaj.

poniedziałek, 17 stycznia 2011

Od jakiegoś tygodnia przewiduje przyszłość, dzieją się rzeczy niesamowite.

Wiecie, jak słyszy się slowa tej piosenki

That has grown in our garden
Struggling for so long

Albo te

Thought we were due for a change
Or two around this place
This place
This place

To wszystko ma od nowa sens.

Nawet nie wiem czy to nie jest tak, ze ja po prostu mysle o kims/o czyms i najpóźniej na drugi dzien się to wydarza. Po prostu, już się przyzwyczailam, ze myślałam o pewnej koleżance, ktorej nie widziałam 5 lat, a dzis pojawia się ona w miejscu mojej pracy, gdzie jest 20 innych firm i widze ja jak idzie korytarzem a ja jestem już u drzwi swojego biura i mam zamiar je zamknąć. Chciala isc do innej firmy, w zyciu by nie zaglądnęła do mojego biura.

Od naszego spotkania dzielilo mnie trzasniecie drzwiami.

Albo TEN MĘŻCZYZNA. Dzien wczesniej pomyślałam o mierzeniu pomiaru zuzycia ciepla. Robi się to raz w roku i rano, kiedy ja jeszcze w koszuli – ten facet przychodzi, po prostu puka i po prostu strasznie mi się podoba bransoletka ze sznurkow na jego lewym owłosionym nadgarstku, jego plecy także.

Resztę zostawiam na pozniej.

Musze chyba pomyśleć o mężczyźnie, którego kiedys kochałam. Pewnie się zjawi albo napisze: ‘co u ciebie?’

niedziela, 09 stycznia 2011

dziś się we mnie złamało. przyczyna pewnie banalna, ktoś z kimś zamiast mnie. robią coś nowego, czego ja nie miałam. czekałam na ten moment podświadomie, żeby się z tym zderzyć.

 

nie było jak głową w mur. raczej szklaną ścianę, co to myślisz, że przy takiej prędkości i z takim impetem -pęknie. ściana nie pękła, ale bolało. boli. krwawi. wąwozy blizn będą. jak rozstępy.

 

uświadomiłam sobie, że mentalnie jednak jestem nadal w miejscu, z którego ktoś już dawno odszedł. zamiast ruszyć też w swoją stronę, ja uparcie albo tam przyłaziłam, albo po prostu stałam. innego wyjścia nie ma jak opuścić.

najważniejsze, że zawsze będziesz miał miejsce w sercu. głowie. miejsce z przeszłości. miejsce zamknięte. nostalgiczne.

 

 

i chyba nie chcę zachodniego stylu życia. bycia. otóż to, nazwałam to czego pragnę. rzeczywistość, z którą się zderzamy, której doświadczamy, jest w nas. te wszystkie uczucia, stany świaodmości, łączące się lub nie, one są w nas. wraz z nami umiera cały świat, czyż nie? Jedyne, co istnieje to my sami dla siebie. Inni są jakoby naszą projekcją, nie negujemy ich istnienia, ale są przecież na zewnątrz nas. Mimo że najbliżsi -zawsze są na zewnątrz i dlatego człowiek jest w gruncie rzeczy zawsze sam. Niekoniecznie wiązałabym to z samotnością, ale raczej z byciem pojedynczym. Z tym 'zawsze sam' także należy się zderzyć. Jeśli tak nie jest, to znaczy, że uzależniamy nasze bycie, samopoczucie i wartość od innych. W ten sposób nigdy nie będziemy pełni. Pełność oznacza tak naprawdę pustość. Pojedynczość. Samość.

środa, 05 stycznia 2011

nie sądzę, że jestem tym samym człowiekiem co, powiedzmy, 2 lata temu

 

ostatnio mam uczucie prześlizgiwania się nad życiem. codzienności wykonywane z pasją robota.

sztuczności.

 

chciałabym mieć więcej energii, więcej robić, ruszać się, mieć pomysły i je realizować.

 

o wiele łatwiej byłoby, gdyby się znało własny azymut, a tak to tylko dryfowanie, dryfowanie. Nie znając portu nie można dopłynąć. Nigdy.