Kategorie: Wszystkie | Hermeneutycznie | Impresje
RSS
niedziela, 31 stycznia 2010

nabrałam znów ochoty na pisanie z kimś maili. Krótszych i wielokilobajtowych.

 

 

niedziela, 17 stycznia 2010

w gruncie rzeczy, brakowało mi tej osoby, która by była za mną. cokolwiek to oznacza. zamiast tego dostałam popis "dojrzałości" polegający na skrytykowaniu mojego wystąpienia, nie wiem w jakim celu.

tym samym dostatecznie jestem oddalona.

 

 

(jak dziecko)

 

jestem już od jakiegoś czasu taka świadoma i akceptująca, wlało się to we mnie, przeciekło przez pory i dotarło do chwytników.

przez ten cały zapieprz, nie mam czasu na czytanie, ale już wiem, co będę robiła za tydzien, jak to wszystko się skończy. i z kim.

 

 

wtorek, 12 stycznia 2010

pisząc pracę semestralną, szatkuję ten czas na niedopite kawy i herbaty, stos książek, chodzenie w kołko z jedną piosenką po pokoju, poatrzenie przez okno na pewnego zapewne męża wracającego z piekarni z pieczywem dla żony, która już zapewne wstawiła w ekspresie kawę i w ich kuchni słychać tylko bulgot, a aromat już od frontowych drzwi wdziera się słodko w nozdrza, potem on zdejmie buty i kurtkę, odwinie szalik i poda jej zakupy, ona go ucałuje, a później razem zasiądą do stołu, przy którym będą prowadzić w zależności od stopnia wypalenia tej niegdyś wielkiej miłości, te słynne small talk.

 

zachciało mi się rozpaczliwie wrócić na winiary, do mojego pokoju, do tych szumów z sześciopasmówki, poczułam przemożną, nieodparta potrzebę, niczym chęć zapalenia papierosa po długim niepaleniu. niedobrze mi od tego.

 

Jak tu poprawiać tekst o języku jako medium doświadczenia hermeneutycznego, kiedy słowa wypadają z rąk?

Należałoby raczej powiedzieć, że
w rozmowę się wdajemy, a nawet się w nią wikłamy. [...] Rozmowa to proces porozumienia. Każdą rzetelną rozmowę cechuje więc to, że zwracamy się ku innemu, rzeczywiście uznajemy jego punkt widzenia i utożsamiamy się z nim w tym sensie, że chcemy zrozumieć nie tyle jego jako jednostkę, ile to, co on mówi.
(H. G. Gadamer, "Prawda i metoda").



Tak jak oblekają się w słowo rzeczy materialne, tak tez docierający do nas przekaz może przemówić ponownie, gdy poddajmy go procesowi rozumienia i interpretacji. Tutaj objawia nam się dialektyka jedności i wielości, znana już od czasów Platona, przekazując bowiem jedno słowo, ujawnia nam się jego wielość
w artykułowanej mowie. Każde słowo pozwala rozbrzmiewać owej całości języka, w której jest ono z gruntu włożone, pozwala także ukazać całość światooglądu, który leży u jego podstawy. Pozwala ono także, zaistnieć temu, co niewypowiedziane, i niedopowiedziane: „Wszelkie ludzkie mówienie jest skończone w ten sposób, że zawiera nieskończoność sensu do rozwinięcia i zinterpretowania[1].


[1] Tamże, s. 615.

poniedziałek, 11 stycznia 2010

moje jestestwo jest dryfującym po oceanie wszechprzenikliwym lękiem.

 

 

ale to tak chyba ma wyglądać w ponowoczesności: nieustanne stawanie się, nowa hermeneutyczna interpretacja, wszak nie ma dobrej lub złej, każda jest po prostu inna.

 

"pragniesz, jak mi się zdaje, tego zawieszenia w próżni, choć powinieneś cieszyć się każdą szansą wydostania z matni" W. Benjamin

 

słowa stają się ogorzałe od znaczeń.

środa, 06 stycznia 2010

wysiadam.

 

za dużo tego, chciałabm nie mieć zaplanowanego życia na pół roku, ale wszystko po to, żebym mogła sobie powiedziec, że zrobiłam to wszystko, nawet jak nie wyszło.

 

na wszystko jest czas. jak z Biblii: czas siania i zbioru. ja dodałabym jeszcze czas milczenia.